Gluś (cz. 10)

Piotr wracał ze szkoły w nienajgorszym humorze, piątka z matematyki z maksymalną ilością punktów przyniosła mu sporą satysfakcję, zwłaszcza na tle wyników reszty klasy. Dwa wieczory przed klasówką przesiedziane w domu nad tymi równaniami nie poszły więc na marne, chyba nawet trochę zaimponował kolegom, widział przecież dobrze, jak dziewczyny fotografowały sobie jego pracę jako wzór… Mógł im w sumie dać tę kartkę, nie była mu potrzebna, nie musieli mu jej zwracać, znaczy ta Basia nie musiała…

Keep Reading

Gluś (cz. 8)

Choć głowy uczniów klasy czwartej C wypełniały głównie sprawy niezwiązane ze szkołą jako miejscem pobierania edukacji, od czasu do czasu szara rzeczywistość brała górę i widmo zbliżającej się matury przysłaniało na jakiś czas inne, atrakcyjniejsze problemy, nawet te towarzysko-sercowe. Tak było tego dnia na lekcji matematyki, na której nauczycielka z nieukrywanym niezadowoleniem oddawała klasówki. Ponad połowa klasy dostała oceny, które bardzo, ale to bardzo źle rokowały, jeśli chodzi o maturalną przyszłość uczniów, a zważywszy, że wszyscy musieli obowiązkowo zdawać ten przedmiot, nikt nie próbował udawać, że problem go nie dotyczy. Ze spuszczonymi głowami i nietęgimi minami słuchali więc dyscyplinującego kazania matematyczki, wpatrując się niewesołym wzrokiem w swoje kartki. Nawet ci, którzy dostali oceny pozytywne, ulegli terrorowi chwili, dlatego siedzące w pierwszej ławce prymuski, Iza i Justyna, niemal wstydziły się swoich piątek, które na tle reszty wyników wyglądały dziś jak wyraz skrajnego braku koleżeństwa i solidarności.

Keep Reading